30 maja 2017 r.
 jugosławia

Jugosławia
20 – 26. 08. 1989 rok

20.08.1989 r. – niedziela

Godz. 11.45 – zebrani przez naczelnika Stanisława Kota dyrektora Jana Koczwarę oraz liczne grono rodzin, znajomych i kibiców odjeżdżamy autokarem „Unitry” w kierunku Chyżnego

Godz. 13.15 – odprawa graniczna w Chyżnem przechodzi „bezboleśnie” – jedziemy dalej przez Czechosłowację. Po drodze piwko za korony i już 0 18.30 druga granica w Trstena – Roszke.

Godz. 21.00 – wjeżdżamy do Budapesztu i „zwiedzamy” go przez dwie godziny szukając drogi na Belgrad. Noc w autokarze nienależny do przyjemnych – każdy się wierci na niewygodnych fotelach, ale jakoś śpi.

21. 08.1989 r. – poniedziałek

godz. 02.00 – 04.00 – Trzecia granica – Sahy.
Zaśpiewaliśmy zaspanymi głosami „Jugoslavię”. Wpuścili!!! Wjeżdżamy do Jugosławii.

Godz. 09.00 – Belgrad – dzwonimy do Cocako – oczekuje  nas o 15.30. Mamy czas na dłuższy „popas” po drodze i wystruganie nowych kijów do „góralskiego” – oryginały zostały przez zapomnienie w Myślenicach.

Godz. 15.30 – Na rogatkach czeka czerwona Zastawa i Ranko – holuje nas na teren zabudowań „Partizana”, gdzie czekają na nas starzy znajomi z Myślenic. Wielkie witanie, całowanie, uściski, a potem oficjalne powitanie przy szklance wody sodowej.
Zakwaterowano nas w „Domu Ucznia” w dość prymitywnych warunkach – jeden czynny prysznic, kucane ubikacje, dobrze przynajmniej, że kuchnia jest na miejscu i przygotowuje kolację. Po kolacji wielkie mycie i zmęczeni podróżą idziemy „lulu”.

22.08.1989 r. – wtorek

Pogoda – parno.
Po śniadaniu z pyszną herbatką typu „Tee de lur” jedni idą w odwiedziny do znajomych inni próbują pohandlować na placu targowym.
Po obiedzie jedziemy do Jvanicy z pierwszym koncertem. Próba w dość trudnej sali Domu Kultury, tylko scena wąska głęboka z wystającymi wycieraczkami, po za tym kontuzjowanego Krzyśka Strzępka musi zastąpić Jacek Kwinta – to jego debiut w Zespole.
Kolacja w restauracji z ogromna ilością mięsa i wody sodowej.
Wreszcie występ – widownia świeci pustkami. Gorąco – duszno, stroje dogrzewają dodatkowo. Zlani potem zaczynamy koncert – mnożą się wypadki, w sumie koncert nie bardzo udany, ale i publika nie zbyt wymagająca.
Po północy wracamy do „domu”. Do 02.00 mycie i wreszcie spać.
Chyba nam się będzie śnił ten dzisiejszy „występek”.

23.08.1989 r. – środa

Chłodniej – trochę kopii.
Po śniadaniu zebranie. Prof. Duda oceniając wczorajszy występ nie zostawił na nas suchej nitki  - potem lekka próba i wolne.
Odwiedzamy plac targowy – tam sami znajomi. Oglądamy dobrze zaopatrzone Domy Towarowe. Wszystko jest, ale szokują ceny – 8 cyfrowe a nawet 9 – cio cyfrowe.
Po obiedzie jedziemy wymoczyć nogi w ciepłych źródełkach.
Wieczorem kolacja i wieczorek taneczny w „Partizanie”.
Józio z grupą chłopaków odstawia numer „Mortalesów” – brawa!!!. W końcówce występu będąc pewnym, że druga połówka drzwi jest otwarta wali nosem w drzwi i dotkliwie rozbija nos. Pocieszamy go, że wreszcie będzie miał ładny prosty nosek.
Zabawa kończy się popółnocny.

24.08.2006 r. – czwartek

Pogada – ciepło
Po śniadaniu jedziemy do Domu Kultury przygotować wszystko do koncertu. Sala widowiskowa ładna, scena duża i szeroka. Prof. Duda doszlifowuje „niedoróbki” na próbie. Obiad. Po obiedzie obowiązkowe leżenie w łóżkach, zbieramy siły do wieczorowego, galowego koncertu.
Wreszcie koncert. Zaczynamy od „Jugoslavii” – wszystko leci bardzo dobrze. Publika spora, ale bardzo niezdyscyplinowana. Koncert udany. Po koncercie kolacja i ostatni nocleg w „Domu Ucznia”.

25.08.2006 r. – piątek

Po śniadaniu żegnamy miłych gospodarzy, dziękując za gościnę i odjeżdżamy do Belgradu. Zwiedzamy trochę Belgrad jeżdżąc wąskimi uliczkami, tak że trzeba było ręcznie przenosić samochody, żeby nasz autokar mógł przejechać. Powstało nawet „Polskie Przedsiębiorstwo Przenoszenia Przeszkadzających Przypadkowo Parkujących Pojazdów Poza Pobocze” z naczelnym dyrektorem Gabrysiem Uchaczem i kierownikiem działu eksportu na Bliski Wschód Bogusławem Turkiem.
Po posiłku w Parku jedziemy do Smederewa.
Koncert w Smederewie  - Parodia na basenie.
Publika w strojach „bikini” i w slipkach. Zaśpiewaliśmy „Trzemeśnię” i „Wiśniowe” i fajrant. Potem kąpiel w basenie i zakończenie dobrą kolacją z tańcami. Przyjechali nasi Jugole z Cacaka, by się z mami pożegnać.
Godz. 23.00 żegnani serdecznie ruszamy w daleką drogę do kraju. Dowiedzenia!!!

26.08.1989 r. – sobota

Noc w autokarze – makabra!
Ok. godz. 05.00 jesteśmy na granicy węgierskiej. Do 09.00 dokonujemy ostatnich zakupów w Szeged już za forinty. O godz. 15.00 dłuższy popas na obiad. O 19.00 Sahy, druga granica. Jedziemy dalej. Po drodze stajemy na piwko za korony i o 22.00 jesteśmy na granicy w Chyżnem. Odprawa graniczna bez cudów i wreszcie wjeżdżamy do kraju. Jeszcze tylko telefon do dyrektora Jana Koczwary i wio!
Po północy jesteśmy w Myślenicach!
Wyładunek i koniec jugosłowiańskiej eskapady

Copyright © 2006 Zespół Pieśni i Tańca Ziemia Myślenicka. Partner: Paintball Kraków - Myślenice Projekt i wykonanie: Agencja Hotmind.