24 września 2017 r.
 Finlandia

Wyprawa do Finlandii (13.07.1988-31.07.1988)

Źródło: kronika zespołowa

13.07.1988 - środa

  Pakujemy bety do autokaru - kosze ze strojami są zaplombowane przez Urząd Celny. Autokar „pęka w szwach”.
  Odprawa przez dyrektora J.Koczwarę. Każdy z kierownictwa otrzymał wyposażenie na drogę wraz z instrukcją:
  Zygmunt Zaworski jako kierownik ekipy dostał „środki żywnościowe” i butelki dla starych i młodych.
  Jasia Panuś jako „minister finansów” otrzymała „worek na forsę”, „kalkulator z guzików”, zeszyt na notowanie dochodów i wydatków oraz 1 grosz na „grubsze” wydatki.
  Joanna Gajda została wyposażona w „lornetkę” do podglądania błędów oraz zaposowe „baletki” z papieru.
  Józio Romek - dyrygent i kapelmistrz otrzymał komplet (wiązkę) kluczy niewiolinowych, zestaw nut do rewaloryzacji oraz wycieraczkę do strun głosowych.
  Tadka Billika - kronikarza - wyposażono w piórnik z kompletem piórek (gołębich), kawałkiem ołówka, gumkę (od szelek) oraz bonem PKO 1 cent. Reszta otrzymała dyrektorskie błogosławieństwo na daleka drogę.
  Tak wyposażeni zapakowaliśmy się do autokaru i o 6:30 ruszyliśmy w stronę Gdańska. W Krakowie dokooptowaliśmy p.Naczelnika Stanisława Kota oraz p.Marię Knapik i p.Teresę Marcinkowską reprezentujące Krakowski Dom Kultury.
  Po drodze nawalił alternator, ale nasz kierowca Jaś Łętocha wymienił go na nowy i już bez zakłóceń dotarliśmy na pierwszy nocleg w hotelu „MALINOWO” w Tczewie.

14.07.1988 - czwartek

  Po śniadaniu w gościnnym hotelu „Malinowo” ruszamy w drogę i o 9:30 meldujemy się na odprawie granicznej w Gdańsku. Po sprawnej odprawie paszportowej zostaliśmy zaokrętowani na luksusowy prom PŻ „POMERANIA”. Morze spokojne. Obiad i kolacja na promie. Wszyscy rozlokowani w kabinach.
  O godz. 21:00 występ na promie w sali restauracyjnej - tańczą 4 pary - wokal pełny:
  Polonez:
* Łętocha Janusz - Rozwadowska Beata
* Strzępek Krzysztof - Uchwał Nina
* Brytan Lucjan - Wargowska Agnieszka
* Wysocki Krzysztof - Stachura Dorota
  Mazur:
* Cielecki Piotr - Wargowska Agnieszka
* Pawlikowski Andrzej - Cygan Anna
* Woźnica Piotr - Uchwał Nina
* Lupa Jerzy - Woźnica Agnieszka
  Bandaburek i krakowiak:
* Łętocha Janusz - Rozwadowska Beata
* Nosal Czesław - Smok Barbara
* Cielecki Piotr - Uchwał Nina
* Wiśniowski Dariusz - Róg Anna
  Wokal: Uchacz Anna, Panuś Janina, Ślusarczyk Barbara, Ostaś Ela, Perek Barbara, Bełza Zofia, Dyczkowska Maria, Kalinowska Barbara, Panikowski Marian, Kowal Edward, Turek Bolesław, Uchacz Grzegorz, Billik Tadeusz, Ślósarz Jan, Uchacz Kazimierz, Uchacz Gabriel.
  Wieczór jeszcze dyskoteka i lulu.

15.07.1988 - piątek:

  Dzień wstał słoneczny i ciepły. Po dobrym i obfitym śniadaniu opalamy się na górnym pokładzie - niektórzy wolą bridża (S.Kot, B.Turek, E.Kowal, M.Panikowski - doskakują T.Billik i J.Romek).
  O 17:30 (18:30 czasu fińskiego) dobijamy do brzegu w Helsinkach. Po krótkiej i sprawnej odprawie granicznej ruszamy w drogę. Przed nami prawie 400 km. Przywitała nas p.Weronika - będzie nas holowała aż na miejsce do YLIHÄRMÄ.

16.07.1988 - sobota:

Godz. 3:00 - zajeżdżamy na plac pod „ratuszem”. Widno jak w dzień. Tu oczekują na nas i witają nas gospodarze - członkowie chóru „WERONIKA”. Rozjeżdżamy się na kwatery wg. planu. Po krótkim śnie i odpoczynku gospodarze przywożą nas na punkt zborny pod ratuszem. Odwiedzamy sklep złotniczy, a następnie jedziemy do szkoły muzycznej, gdzie czeka na nas dobry obiad i podarek.
  Po obiedzie zwiedzamy ośrodek rekreacyjny - fantastyczny - potem próba całego programu w pięknej sali gimnastycznej tegoż ośrodka. O 21:00 zabierają nas gospodarze na kolację o nocleg.

17.07.1988 - niedziela:

  Pogoda - ciepło i parno. Po śniadaniu spotykamy się wszyscy pod ratuszem. Porządkujemy stroje do dzisiejszego koncertu galowego. O 14:00 idziemy na koncert madrygalistów, a potem na obiad w „Domu parafialnym”. Po obiedzie kąpiel w basenie, odpoczynek, przygotowanie do koncertu galowego.
  I wreszcie pierwszy galowy występ! Warunki raczej trudne. Koncert odbywa się w sali restauracyjnej Ośrodka Rekreacji. Brak sceny - ciasno - mimo to odnieśliśmy pełny sukces - ogromne brawa! Gratulacje odbierali: nacz.S.Kot, T.Marcinkowska, M.Knapik, J.Gajda, J.Romek i Z.Zaworski.
  Po koncercie pełna odnowa biologiczna w przepięknym kompleksie basenów Ośrodka Rekreacji - „Härmän Kuntokeskus”.

18.07.1988 - poniedziałek:

  Dzisiaj jedziemy na Festiwal Folkloru do Kaustinen. Po przybyciu na miejsce wita nas wielojęzyczny tłum „festiwalowców”. Otrzymujemy plakietki gości festiwalowych uprawniające nas do swobodnego poruszania się po terenie festiwalu oraz korzystania z posiłków w restauracji Ośrodka Kultury.
  Po obiedzie zostajemy zakwaterowani w jednej z okolicznych szkół - po 14 osób w sali. Niektórzy śpią pod gołym niebem. Wieczorem jedziemy na przyjęcie wszystkich grup festiwalowych. Spotykamy „znajomych” z Pomeranii - niemiecką grupę LA ROTTA oraz zawieramy nowe znajomości - z hiszpańską grupą: LA FIGA, włoską: LA CIAPA RUSA, a także z murzynami z Senegalu.
  We wspólnej zabawie do północy jesteśmy najaktywniejszym zespołem. W tańcu murzyńskim Bzyk (Bogdan CHmiel) wprawił Senegalczyków w osłupienie.

19.07.1988 - wtorek:

  Pogoda na medal - upał. Porządkujemy stroje i jedziemy na arenę główną.
  O 12:30 dajemy koncert z pełnym programem na głównej arenie festiwalowej. Pubiliki sporo. Leci: Mazur - Trzemeśnia - Kowal - Wiązanka Wiśniowska - Bandaburek - Krakowiak. Ogromne brawa - bisujemy Krakowiaka. Po występie podbiegli do nas Hiszpanie z zespołu „LA FIGA” z gratulacjami - zapraszają nas do siebie - obdarowali nas zapalniczkami. Po obiedzie suszymy stroje i zażywamy relaksu przed występem w hali sportowej.
  19:00 - jedziemy na kolację, a po kolacji do hali sportowej. Przed nami występują Włosi, Hiszpanie i Senegalczycy. Sala wypełniona po brzegi - jest parno i duszno. Dajemy pełny program kończąc „Finlandię” - Sibeliusa - ludzie wstają z miejsc - biją brawo, płączą. Młodzi nasi tancerze zupełnie mokrzy od potu, ale wykrzesali z siebie ostatki sił i bisowali całego Krakowiaka - Finlandię i piosenkę fińską „Taj wasz...” śpiewała z nami cała sala. Jesteśmy zmęczeni, ale równocześnie szczęśliwi z odniesionego sukcesu. Najbardziej rozradowany i szczęśliwy jest nasz prezes mgr.S.Kot.
  Wieczór młodzi poświęcają „ldyskotece” - skąd oni biorą tyle siły? Przydałby się tu basen!

20.07.1988 - środa:

  „Lato stulecia” - jak mówią Finowie - trwa nadal. Znów pogodnie i upalnie. Do południa porządkujemy i pakujemy stroje. Po obiedzie w Ośrodku Kultury w Kaustinen jedziemy do Kokkola - prowadzi nas niezrównana przewodniczka Sinika - co chwila „dajemy dyla” w prawo lub w lewo. Dziś dzień luzu.
  Zajeżdżamy prosto na basen - wszyscy spragnieni kąpieli. Z naczelnikiem próbujemy wytrzymałość „rynny zjazdowej” - wytrzymała. Niektórzy próbują skoków do wody z 5m wieży (naczelnik też). Na basenie częstują nas kawką i ciastkiem - jest bombowo o różowo.
  Po kąpieli jedziemy do Pietarsaari (Jakobstad). w Pietarsaari zostajemy zakwaterowani w pięknym ośrodku szkolenia przedszkolanek. Przywitali nas serdecznie członkowie tamtejszego chóru, władze miasta oraz rektor Uniwersytetu Robotniczego.
  Przywitali nas pieśnią - odpowiedzieliśmy również pieśnią, a potem wspólna kolacja, wspólne śpiewanie i wspólna zabawa.

21.07.1988 - czwartek

  Po bardzo dobrym śniadaniu jedziemy zwiedzać fabrykę papieru SCHAUMANA - tam podejmują nas obiadem w stołówce pracowniczej oraz doskonałymi lodami - jakie kto chciał. Po obiedzie czas wolny - idziemy oglądać miasto - sklepy ładne - ceny jeszcze piękniejsze, nie wytrzymują przelicznika.

22.07.1988 - piątek

  Dzisiaj nasze polskie święto - dzień wstał piękny, słoneczny. Wyszliśmy na trawnik, ustawiliśmy się w dwa szpalery i zaśpiewaliśmy „Jeszcze Polska nie zginęła” - wtedy wmaszerował „poczet sztandarowy”. Ninka Uchwał, Piotruś Cielecki z naszą biało-czerwoną flagą i Ania Róg.
  Uroczystośc okrasił słowem p. Naczelnik Stanisław Kot - wzruszjąco. Zaśpiewaliśmy jeszcze: „Nasza Ojczyzno jak ja tęsknię za Tobą” i „Marsz, marsz Polonia”. Jakże piękna i wzruszjąca była ta zaimprowizowana „Akademia” 2000 km od Ojczyzny.
  Zwiedzamy muzeum fabryki cygar, każdy został obdarowany paczką papierosów, paczką cygar i zapalniczką. Rozpoczynaja się „DNI JAKUBOWE” - coś na miarę DNI KRAKOWA. Kapela i zespół taneczny koncertują w parku wzbudzając ogólny aplauz.
  Wieczór upływa nam na wspólnej zabawie z Finami mieszkającymi w naszym hotelu. Najprzyjemniejsza była zabawa w „HAFTOWANĄ CHUSTECZKĘ”.

23.07.1988 - sobota

  Dzień piękny, 21° z lekkim wiaterkiem. Po śniadaniu uczestniczyliśmy w korowodzie ulicami miasta Pietarsaari-Jakobstad z okazji DNI JAKUBOWYCH. Jesteśmy najaktywniejszą i najbardziej barwną grupą w całym korowodzie.
  Po przemarszu dajemy koncert w parku - program skrócony - mimo to musimy bisować Krakowiaka.
  Po obiedzie kibicujemy występom chóru „WERONIKA” z Pietarsaari.
  Kapela grała od rana na Kiermaszu. O 17:00 występujemy ponownie w parku, tym razem z pełnym programem, kończąc „Finlandią” Sibeliusa. Liczna publika zgotowała nam olbrzymią owację, musimy bisować Krakowiaka, a „TAJ WASZ” śpiewa z nami cały park.
Po kolacji(była zupka miesna) płyniemy stateczkiem spacerowym na wyspę - tam czeka na nas zupka z łososia, kanapki i tańce przy dobrej fińskiej muzyce.
  Wracamy stateczkiem na festyn z różnymi atrakcjami. Zmęczeni, ale zadowoleni wracamy do hotelu.
  Młodzi jeszcze poszli na „rokowisko”.

24.07.1988 - niedziela

  Byliśmy w kościele na niecodziennej uroczystości KONFIRMACJI - tak jak u nas Pierwsza Komunia. Młodzieńcy i panny 15 letnie przystępowały do Komunii. Jeden z psalmów śpiewany przez wszystkich wiernych to właśnie nasze „Negro spirituales” - Let us break.
  Po obiedzie o 17:30 dajemy znów koncert w parku z pełnym programem. Ludzi jeszcze więcej niż wczoraj. I znów historia się powtarza - przy ogromnym aplauzie musimy bisować Krakowiaka i Finlandię, a „Taj wasz” śpiewają wszyscy w parku.
  Soliści pozwolili sobie dziś na pewne własne wtrącenia - Marian Panikowski wtrącił taką zwrotkę:


Dzięki tobie Józek
Finlandię zwiedzamy
A co zobaczymy
To zapamiętamy. 


Hanka Uchacz zmieniła nie tylko tekst, ale i melodię i zaśpiewała:


A ten nasz maestro
To porządny chłopak
Wszystko jakoś dzisiaj
Podgrywa na opak. 


Po występie zostaliśmy odznaczeni złotymi medalami.
  Po naszych sukcesowych występach wywiadów dla prasy oraz radia i telewizji fińskiej udzielali: p.Teresa Marcinkowska oraz nasz prezes: p.Stanisław Kot, występujący również jako burmistrz miasta Myślenice.
  Wieczorem jedziemy na piknik do Armasa. Coś cudownego - półwysep z ogromną polaną zamkniętą lasem i z kilkoma małymi fińskimi domkami, do tego dobre kanapki, wszelkiego rodzaju napitek (kawa, herbata, kwas chlebowy, soki), kiełbasa pieczona na ognisku i coś słodkiego. Odstawiliśmy „Jezioro Łabędzie” w składzie: Józio Romek, Tadek Billik, Kazek Uchacz i Gabryś Uchacz. Solo łabędziowe odstawił „Bzyk” - Bogdan Chmiel - a partnerem był mu Janek Ślósarz ubrany w czarne rajtuzy i szeroki krakowski pas. Widowisko było tak zaskakujące i ucieszne, że niektórzy musieli dobrze ściskać kolana, by nie pozostawić po sobie śladów.
  Potem Józio Romek, Lucek Brytan, Janusz Łętocha i .................. odstawili dowcipną gierkę „mortalesową” i rozpoczęła się wielka wspólna zabawa z tańcami, chusteczką, itp.
  Józek Romek - jak zwykle - zaśpiewał swoje murzyńskie: tum gali, gali, gali - tum gali, gali. Grzesio Duda prowadził z akordeonem jugosłowiańskie Kolo i tak ubiegł nam czas, aż do „białej” północy.

25.07.1988 - poniedziałek

  Dzień ponury z lekkim deszczykiem.
  Po śniadaniu pakowanie strojów, przygotowanie do odjazdu. Odwiedzamy jeszcze „pchli” targ u Armasa. Potem wspólny obiad, pożegnanie z członkami chóru z Pietarsaari i odjazd do Ylihärmä.
  O 16:30 przyjeżdżamy pod ratusz w Ylihärmä, skąd zabierają nas gospodarze. Z nimi też spędzamy resztę dnia.

26.07.1998 - wtorek

  O 10:00 zostajemy zaproszeni przez p.burmistrza Ylihärmä do zwiedzenia ratusza, tam przedstawiono nam władze miasta. P.burmistrz Mauno Hirrelä zapoznał nas z historią i osiągnięciamiYlihärmä - zaś naczelnik Myślenic przedstawił krótką historię i osiągnięcia naszego miasta. Następnie poczęstowano nas kawką i słodyczami, a niektórych obdarowano tradycyjnymi fińskimi laleczkami.
  Potem zaproszono nas na wspólny obiad do pięknej sali restauracyjnej w Ośrodku Rekreacyjnym.
  Po obiedzie jedziemy do Kauhavally na zakupy. Po powrocie czeka na nas sauna, masaże i kąpiele w basenie Ośrodka Rekreacji, po czym zabierają nas „gospodarze” na kolację i nocleg.

27.07.1988 - środa

  Dziś pogoda się zepsuła. Leje deszcz i jest chłodno. Spod ratusza jedziemy do Lapua nazakupy. Po drodze zwiedzamy fabrykę maszyn rolniczych „JUNKKARI”.
  Wracamy na obiad do szkoły muzycznej. Po drodze w autobusie idzie gra w pisanie odpowiedzi na pytania: Kto - z kim - gdzie - co robili i co z tego wynikło - co ludzie o tym mówili.
  Naczelnik Kot wyznaczył nagrodę za najlepiej opowiedziany kawał - krawat wygrał Bzyk za „Testament mój”.
  Na kolacje jedziemy do gospodarzy, a potem wraz z nimi na wieczór pożegnalny do Wiejskiego Ośrodka Kultury.
  Tam dajemy ostatni występ na ziemi fińskiej - Bandaburka - Trzemeśnię i Krakowiaka, oczywiście z bisem. Józek Romek z grupką dają gierkę mortalesową i też muszą bisować.
  Józio i Sinika zostali sprowokowani do odtańczenia „tum gali, gali, gali - tum gali, gali” - Sinice nawet Józio nie dotrzymywał kroku i dał dyla. A potem już było wszystko i tańce szalone i KOLO z Grzesiem Dudą i CHUSTECZKA i korowód między stoły - takiej zabawy nie notowały najstarsze kroniki YLIHÄRMÄ i MYŚLENIC.
  Jeden z naszych fińskich przyjaciól zarejestrował najważniejsze fragmenty na taśmie magnetowidowej i dał nam ją na pamiątkę.
  Już było dobrze po północy - choć widno - gdy nasi gospodarze zabrali nas samochodami do domów.

28.07.1988 - czwartek

  Ostatni dzień w YLIHÄRMÄ - pogodny i ciepły. Po śniadaniu jedziemy do Selnäjoki. Piękne nowoczesne miasto - zwiedzamy kościół - bardzo nowa i ciekawa architektura - oraz budynek Rady Miasta (Ratusz), który jest równocześnie Ośrodkiem Kultury z salą koncertową i bardzo ładną salą teatralną.
  Łazimy po sklepach - kupujemy co nieco, choć według naszego przelicznika ceny są obłędne. O 19:00 Madrygały dają ostatni - dodatkowy koncert dla inwalidów wojennych w sali restauracyjnej Ośrodka Rekreacyjnego.
  Po koncercie zażywamy odnowy biologicznej w basenach Ośrodka przed czekającą nas jutro podróżą powrotną do Ojczyzny.
  W domach u gospodarzy czekają nas również uroczyste, pożegnalne kolacje, nawet z alkoholem, ale okrutnie słabiutkim. Dziękujemy naszym grogim gospodarzom za wspaniałą gościnę, za te dwa niecodzienne wakacyjne tygodnie - Kiitos! Täytyy erota! Pikaisiin näkemiin! w Polsce!

29.07.1988 - piątek

  8:00 - Leje jak z cebra - Finlandia żegna nas deszczem. Zaladunek betów do autokaru odbywa się, dzięki uprzejmości Finów, pod wiatą na stacji benzynowej. Jeszcze tylko seria „mokrych” pożegnań z naszymi fińskimi przyjaćiółmi i o 8:30 ruszamy w drogę powrotną do kraju. Pogoda fatalna, ale Janek - kierowca jedzie doskonale. W autokarze idzie gra w rymowankę.
  Ostatni, dobry fiński obiad jemy w Tampere.
  A po obiadku wio w dalsza drogę do Helsinek. Janek - kierowca ciągnie do kraju jak koń do swojej stajni - nikt mu w wozie nie przeszkadza, bo prawie wszyscy śpią (odsypiają dyskoteki).
  O 17:30 dobijamy do Helsinek i mamy kilka godzin dla siebie - Deszcz leje nadal. Żegnaj piękna, gościnna i bogata Finlandio!
  Wreszcie o 21:00 przechodzimy bezboleśnie odprawę graniczną i zostajemy zaokrętowani na „Pomeranii”.
  Tym razem nie mamy, niestety kabin, tylko fotele lotnicze na dziobie statku. Trzeba jakoś „przebidować” 2 noce i 1 dzień.
  Stała czwórka bridżowa - nacz.Kot, E.Kowal, M.Panikowski i B.Turek już sobie gdzieś uwiła gniazdko na robra.

30.07.1988 - sobota

  6:00 - ranek mglisty z wiatrem i deszczem. Jedna noc za nami. Bractwo śpi pokotem na podłodze lub w fotelach. O 9:00 głośniki zapraszają na śniadanie - bogate i obfite.
  Robi się pogoda - słoneczko z lekkim wiatrem. Niektórzy się opalają, niektórzy upłynniją resztki marek w sklepach na promie.
  Po drodze zawijamy do szwedzkiego portu Visby na wyspie Gotland. Po obiedzie (b.dobrym) troche pośpiewaliśmy przy pianinie z Grzesiem Dudą, a potem oglądalismy Video z naszych występów w Ylihärmä i z ostatniego, pożegnalnego wieczoru z Finami.
  Morze się trochę rozkołysało i zaczyna dobrze bujać. Niektórzy zaczynają „haftować” - inni przygotowują się do „haftowania”.

31.07.1988 - niedziela

  Morze się uspokoiło, pogoda na medal.
  O 8:00 dobijamy do Gdańska. Odprawa celna bez większych trudności, chociaż już się wydawało, że trzeba będzie „rozpirzać” cały autokar - skończyło się na wyrywkowej kontroli kilku bagaży i o 11:00 ruszyliśmy w drogę ku chacie.
  Obiad (gdzie mu tam do fińskiego) zjedliśmy za Toruniem w zajeździe przydrożnym.
  O 19:30 jesteśmy w Częstochowie. Podjeżdżamy na Jasną Górę, aby złożyć hołd i podziękowanie Matce Bożej za szczęśliwą podróż.
  W Krakowie śpiewamy „Do widzenia” państwu Marcinkowskim, pani M.Knapik i p. Naczelnikowi Kotowi.
  Po 23:00 dobijamy wreszcie do Domu Kultury w Myślenicach witani serdecznie przez p. dyrektora Jana Koczwarę, prof. Henryka Dudę oraz liczną rzeszę mam, tatów, cioć, żon, mężów i innych zainteresowanych.
Kończy się piękna, wspaniała eskapada - kto wie jak długo przyjdzie nam czekać na następną!?

. Jedna noc za nami. Bractwo śpi pokotem na podłodze lub w fotelach. O 9:00 głośniki zapraszają na śniadanie - bogate i obfite.
  Robi się pogoda - słoneczko z lekkim wiatrem. Niektórzy się opalają, niektórzy upłynniją resztki marek w sklepach na promie.
  Po drodze zawijamy do szwedzkiego portu Visby na wyspie Gotland. Po obiedzie (b.dobrym) troche pośpiewaliśmy przy pianinie z Grzesiem Dudą, a potem oglądalismy Video z naszych występów w Ylihärmä i z ostatniego, pożegnalnego wieczoru z Finami.
  Morze się trochę rozkołysało i zaczyna dobrze bujać. Niektórzy zaczynają „haftować” - inni przygotowują się do „haftowania”.

31.07.1988 - niedziela

  Morze się uspokoiło, pogoda na medal.
  O 8:00 dobijamy do Gdańska. Odprawa celna bez większych trudności, chociaż już się wydawało, że trzeba będzie „rozpirzać” cały autokar - skończyło się na wyrywkowej kontroli kilku bagaży i o 11:00 ruszyliśmy w drogę ku chacie.
  Obiad (gdzie mu tam do fińskiego) zjedliśmy za Toruniem w zajeździe przydrożnym.
  O 19:30 jesteśmy w Częstochowie. Podjeżdżamy na Jasną Górę, aby złożyć hołd i podziękowanie Matce Bożej za szczęśliwą podróż.
  W Krakowie śpiewamy „Do widzenia” państwu Marcinkowskim, pani M.Knapik i p. Naczelnikowi Kotowi.
  Po 23:00 dobijamy wreszcie do Domu Kultury w Myślenicach witani serdecznie przez p. dyrektora Jana Koczwarę, prof. Henryka Dudę oraz liczną rzeszę mam, tatów, cioć, żon, mężów i innych zainteresowanych.
Kończy się piękna, wspaniała eskapada - kto wie jak długo przyjdzie nam czekać na następną!?

Copyright © 2006 Zespół Pieśni i Tańca Ziemia Myślenicka. Partner: Paintball Kraków - Myślenice Projekt i wykonanie: Agencja Hotmind.